piątek, 29 kwietnia 2016

Relacja: Union Berlin - VfL Bochum (29.04.2016)

Do Berlina udajemy się w dwie fury. Pierwsza z nich dociera do stolicy Niemiec ze sporym zapasem czasu. Druga z powodu korków na autostradzie pod stadionem melduje się nieco później. Na sektor wchodzimy równo z otwarciem kas. Będąc jednymi z pierwszych kibiców na trybunie gości, wywieszamy flagę, naklejamy sporo vlepek oraz sprawdzamy swoje możliwości wokalne.

Niestety nasze zachowanie nie wszystkim przypada do gustu. Milicja najpierw funduje nam szczegółowe trzepańsko, a następnie ze śmiesznych przyczyn zawija trzy osoby. Dla chłopaków wyjazd kończy się jednodniowym zakazem stadionowym i zmuszeni są oglądać mecz w jednym z miejscowych pubów. Na sektor dociera jeszcze jedna osoba podróżująca polskim busem. W nieco okrojonym składzie oglądamy słabe widowisko w wykonaniu naszych kopaczy. Ogólnie rzecz biorąc, ze względu na charakter kończącego się sezonu oraz sytuację w tabeli, obie ekipy nieszczególnie rwą się do walki. Ostatecznie mecz kończy się skromnym zwycięstwem gospodarzy.


Na trybunach tego dnia nieco ponad 20 tysięcy widzów. Pod względem liczby jak i dopingu nasz sektor prezentował się dużo gorzej niż w latach poprzednich. Gospodarze ze szczelnie nabitym młynem również nie wykorzystali swojego potencjału. Po skończonych zawodach już w pełnym zestawieniu udajemy się na jedną z ulic, robimy pamiątkowe zdjęcia z flagą i rozjeżdżamy się w swoje strony. Pomimo początkowo popsutych nastrojów przez tych co zawsze do końca trwania wyjazdu panuje zajebista atmosfera.


Nasza liczba w Berlinie to 10 osób (w tym 3 gościnnie).

0 komentarze:

Prześlij komentarz